Category Archives: Na małym ekranie

TELEWIZJA W ROLI POŚREDNIKA

Wiadomo, co jest dobre, a co złe w malarstwie czy filmie, poezji, czy też w teatrze. Jednakże kryteria este­tyki telewizyjnej nie są sformułowane na­wet w zarysach.Można na małym ekranie — z większym lub mniejszym pożytkiem — obejrzeć film. Można wy­słuchać też prognozy pogody. Telewizja spełnia tutaj rolę pośrednika, dostarcza nam sztukę i in­formacje do domu. Ten rodzaj jej funkcji nie podlega dyskusji. Lecz gdzie zaczyna się telewizja jako taka? Telewizja jako zjawisko, telewizja jako rodzaj widowiska, telewizja jako sztuka — nie wiemy nawet, jakich słów użyć, jak określić to, o  czym mówimy.

OGROMNA PRZYSZŁOŚĆ

Słyszy się ciągle, że roztacza się przed telewi­zją ogromna przyszłość. Lecz stwierdzenie to przyjmuje się na wiarę. Jakie są możliwości este­tyczne telewizji jako takiej? Konkretniej — czym dzisiaj jest telewizja? Co może osiągnąć? Czy spełnia swoje zadania, to znaczy, w jakim stopniu spełnia swoje powołanie? A więc telewizja roku 1960.Gdyby mnie zapytano, co wydaje mi się naj­bardziej interesujące na małym ekranie, odpowie­działbym bez zastanowienia: prezenterka Walen­tyna Leontiewa. Nie jest to tylko moja opinia. Jestem pewien, że wielu ludzi jest tego samego zdania.

PROWADZĄCY PROGRAM

Czy Leontiewa zapowiadać będzie koncert, pro­wadzić dyskusję w studio, wesoły teleturniej czy też program dla dzieci — zawsze ogląda się ją z zaciekawieniem i przyjemnością. Dlaczego?Można odpowiedzieć po prostu tak: jest młodą uroczą kobietą — dlatego się ludziom podoba. Młodość i uroda to niewątpliwie niezbędne atry­buty ludzi, którzy występują zawodowo w tele­wizji. Jest więc rzeczą naturalną, że za każdym razem witamy i rozstajemy się z Leontiewą z uśmiechem.Rzadko jednak zdobywamy się na wysiłek, aby zastanowić się nad sprawami prostymi i oczy­wistymi. A zastanowić się nad tym, jak pracuje Leontiewa, warto. Leontiewa bowiem, moim zda­niem, jak gdyby przewidziała, wyczuła niejako — znacznie wcześniej niż inni — to, jak należy za­chowywać się przed obiektywem kamery telewi­zyjnej.

NA NASZYM EKRANIE

Wyobraźcie sobie przez chwilę, że na naszym ekranie pojawia się nowa prezenterka (my, widzo­wie, zawsze bardzo żywo reagujemy na tego ro­dzaju „wydarzenia”). Jest niezwykłej wprost uro­dy. Jasnooka, z warkoczem owiniętym wokół gło­wy, jakby wyszła z ram obrazu Wenecjanowa. Siedzi sobie nasza piękność w nowoczesnym fote­lu i powoli, niskim głosem odczytuje wiadomości z kraju i ze świata… Na pewno zaprotestujecie. Powiecie, że to jakaś pomyłka. Ta niezwykła uroda wyda się wam nienaturalna, wręcz nie na miejscu, można ją uznać za zbyteczną ozdobę…

DOJRZAŁOŚĆ CHARAKTERU

Dojrzałość charakteru — oto co bodaj że prze­de wszystkim sprawia, że Leontiewa wyclaje się tak bezpośrednia na małym ekranie. Nas nie inte­resuje osobowość prezenterki, która odczytuje re­klamę firmy perfumeryjnej. Jednakże zadania prowadzącego program są znacznie większe. Ma­my też doń absolutnie inny stosunek. I rodzaj kontaktu jest również zupełnie inny.Leontiewa nie ogranicza się tylko do samego mówienia do obiektywu. Nie tylko wczuwa się w prowadzony przez siebie program, ale stara się również jak gdyby odgadnąć „nastrój widza”. Niekiedy tylko, gdy się uśmiechnie, ulatuje wszy­stko to, co „oficjalne”, i następuje moment kon- taktu między widzem a osobą z ekranu. Jeśli trochę puścimy wodze fantazji, można z dużą dozą prawdopodobieństwa wyobrazić so­bie owego widza-partnera, do którego zwraca się z ekranu Walentyna Leontiewa.

CZŁOWIEK INTELIGENTNY

Musi to być człowiek inteligentny, bystry, z po­czuciem humoru (Walentyna Leontiewa lubi być ironiczna), człowiek na wskroś współczesny, ce­niący sobie ludzi, którzy posiadają zawsze własne zdanie i we wszystkich sytuacjach pozostają so- bą.Rzecz jasna, że wyobrażenie sobie takiego wła­śnie widza pomaga Walentynie Leontiewie w osią­ganiu owej swobody, pewnego „improwizacyj- nego charakteru” jej zachowania przed obiekty­wem, co stanowi tak ważny element składowy iei pracy. Nie chciałbym mianem sprytu określać cechy, którą powinien posiadać każdy. prowadzący pro­gram telewizyjny, czy będzie to dyskusja, czy te­leturniej. Dla mnie jako widza nie jest istotna idealna praca kamer, bezbłędne przechodzenie z jednego kadru w drugi.

WEWNĘTRZNE PRZEKONANIE

Dla mnie ważne przede wszystkim jest wewnętrzne (być może nawet pod­świadome) przekonanie, iż Walentyna Leontiewa mówi „od siebie” i w każdej chwili może postą­pić tak lub inaczej, jednym słowem, że nie trzy­ma się kurczowo wytycznych scenariusza, że mam do czynienia z działaniem spontanicznym, które rodzi się na moich oczach. Może się to wydać dziwne, ale właśnie to sprawia, iż każdy jej gest krok staje się dla mnie wiarygodny!Znamy wszyscy ów przykry widok mówiącego aktora lub spikera, który nie zna dobrze wypo­wiadanego przez siebie tekstu. Gotowi jesteśmy zapaść się pod ziemię ze wstydu, gotowi jesteśmy podpowiedzieć mu odpowiednie słowa…

TOK MYŚLI

Już nie śledzimy toku jego myśli, lecz drżymy tylko, aby znów nie przydarzyła mu się „wpadka”, modlimy się, aby znów nie zapomniał tekstu.Jeśli przejęzyczy się Walentyna Leontiewa, wca­le nas to nie razi, nie przeszkadza nam to. Nie- składność jej wypowiedzi, zająknięcia, przerwy — wszystko to jest naturalne. Przecież zawsze jest człowiekowi przyjemnie, gdy jego partner w roz­mowie nie mówi jak z książki, gotowymi zdania­mi, lec;: mówi swobodnie, myśląc o jego obecności, dobierając odpowiednich, najwłaściwszych w da­nym przypadku słów. W telewizji magia ży­wego słowa jest szczególnie wielka! Wydawać by się mogło, że prowadzi to do kon­kluzji, iż działalność Leontiewy wychodzi poza ramy pracy prezentera programu i graniczy już niemal z aktorstwem. Czy tak jest w istocie?

PÓŁ GODZINY AKTORSTWA

Pewnego razu w studio telewizyjnym urządzono naszym najlepszym prowadzącym swoistego ro­dzaju benefis. Walentyna Leontiewa, Anna Szyłowa i Świetlana Żylcowa w specjalnym progra­mie czytały opowiadania Czechowa. Panie te sie­działy za stołem w jednym rzędzie. Zapowiadał Igor Kiriłłow, który również prowadził program. Leontiewa, Szyłowa i Żylcowa przeobraziły się w aktorki. W czasie trwania owego półgodzinne­go programu, grały swoje role. Odczytywały tekst w sposób odpowiedni, z zawodowym zacięciem. Telewizja najwyraźniej zamierzała tym progra­mem podnieść autorytet prowadzących. Program przygotowany był starannie, na końcowej plan­szy widniało nawet nazwisko reżysera-konsultanta.

INTERESUJĄCY ODBIÓR

Nie wiem jak dla kogo innego, lecz dla mnie był to bodaj jedyny raz, kiedy Leontiewa prze­stała mnie interesować. Czytała tekst znakomi­cie — lecz cóż z tego? Mamy przecież wiele świetnych aktorek.Sądzę, że Leontiewa właśnie dlatego jest inte­resująca, że odbieramy ją nie jak aktorkę. Dla nas jest to bardzo ważne, że Leontiewa nie „gra roli”, lecz spotykając się z nami jest po prostu „zwyczajną kobietą”, jakby naszą przedstawiciel­ką po tamtej stronie ekranu. Właśnie dlatego mo­że nie uczyć się na pamięć tekstu ani nie musi udawać serdeczności. Leontiewa posiada talent znacznie rzadszy niż umiejętność wcielania się w dowolną postać, talent pozostawania sobą w każdej sytuacji, w jakiej się znajdzie. Całe te rozważania mogą się wydać nie tak znów ważne.