W BLASKU EKRANU

Oczywiście od tamtej pory utraciłem zdolność absolutnego emocjonalnego oddania się sztuce i dlatego byłem trochę zły na siebie, również na tych, którzy jako podkład do filmu wybrali ba­nalną muzyczkę, co w sposób denerwujący zagłu­szyło wewnętrzną muzykę filmu. Muzykę je­go rytmów, jego kadrów, jego idei. A mimo to musiałem myśleć o tym, jak wielką szansę dała nam telewizja: w tej samej chwili tak samo jak ja u siebie w domu oglądają Potiomkina miliony ludzi — bezgraniczny ocean ludzkich twarzy w migotliwym blasku ekranu… Cud został powielony? Czy przestał być cu­dem?

Bardzo mi miło Cię gościć na swoim blogu. Chciałbym, abyś uzyskał tu informacje, których szukasz. Postaram się dogodzić Twoim intelektualnym potrzebom!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)